Yeti

 
  Eksploracja niezdobytych ścian w centralnej części Mali, położonego na południowych krańcach Sahary. W okolicach miasta Hombori
  wyrastają 600 metrowe turnie znane wspinaczom całego świata jako "Ręka Fatimy".

Witajcie!

Wczoraj wylądowaliśmy w Polsce po prawie 2 miesięcznej ekspedycji w jeden z najgorętszych rejonów świata Mali w Zachodniej Afryce. Nie było nas trochę ,ale od razu daję informacje do Was.

Milo mi poinformować, że pod względem sportowym, eksploracyjnym jak i fotograficznym ekspedycja powiodła się w 100 % (no może w 99 bo nasz operator filmowy nie dojechał).

Mimo ponad 50 stopniowych upałów, zmagań z pustynnym wiatrem który zasypywał nas podczas całej akcji górskiej udało nam się wytyczyć nowa poważną drogę na największym powierzchniowo masywie Ręki Fatimy, Suri Tondo.

Nasza nowa droga "Królestwo Sępa" ma ponad 450 metrów długości (trudności do 7b, VI.4)

Wytyczyliśmy ją na ścianie na której wcześniej powstały tylko dwie drogi.

Sam środek monolitu - poprzecinany wielkimi okapami - pozostawał dziewiczy. Właśnie tę linie obraliśmy za cel. Jedyna wątpliwość która nie dawała nam spokoju to pytanie czy wielkie okapy nie spadną na nas podczas otwierania drogi. Na szczęście udało nam się znaleźć pasaż po doskonałej skale i w przyzwoitej odległości od gniazd potężnych sępów, które latały za naszymi plecami podczas 6 dni jakie spędziliśmy na ścianie. Cudowny ornitologiczny spektakl który trwał podczas otwierania nowej drogi wprowadzał nas w stałe osłupienie. Wokół setki sępów i rzadsze, ale niemal równie wielkie marabuty.

Kilka razy biwakowaliśmy na ścianach śpiąc na półeczkach tuż obok ptaków. I podczas tych czasem nieplanowanych biwaków życie ratowały nam litry wody jakie codziennie holowaliśmy ze sobą (8 litrów na dzień)

Drogę ubezpieczyliśmy po części kólkami Hilti, ale wiele wyciągów to pasaże na naturalnej protekcji z wyłącznym użyciem friendów

Całą drogę otworzyliśmy w małym rodzinnym teamie razem z Elizą Kubarską.

W skrócie

- w pierwszej części wyprawy wspinaliśmy się jako pierwsi Polacy w rejonie mało rozpoznanym w górach Mandinka blisko granicy z Gwinęa.

- przeprowadziliśmy poważny rekonesans na odległych od cywilizacji turniach w pustynnych okolicach Sahelu (ściany przypominają Monument Valley w USA), objazd Nissanem Patrolem 4x4 wokół masywów Dyounde, Sarniere, Oghi, Barkoussou, Kissim.
- odwiedziliśmy wioski zupełnie oderwane od świata w których ludzie rzadko kiedy widza białych
- (byliśmy dla nich atrakcja przyrodniczą, a takie rzeczy jak prezentacja działania wiertarki wprowadzały niektórych z nich w osłupienie
- mijaliśmy karawany które przez 3 miesiące na grzbietach wielbłądów wiozą sól wydobywaną na Saharze.
- tropiliśmy jedyne na świecie słonie pustynne które co roku migrują przez tereny Sahelu w Mli i Burkinie Faso. Udało się je wytropić (co nie jest łatwe) i mieliśmy mocną przygodę z uciekającym stadem, które zerwało się przed nami po drodze tratując wielkie drzewa. Przez moment myśleliśmy że już po nas.
- podczas realizacji reportażu dla National Geographic, odwiedziliśmy jedno z topowych turystycznych miejsc Mali, Denne gdzie znajduje się największy na świecie meczet wybudowany z błota, oraz kraj Dogonów.
- Dogonowie to lud z bogato rozwiniętą kulturą, mieszkający wzdłuż ponad 100 km uskoku skalnego na którego ścianach w grotach do dziś mieszkają ludzie - choć głównie są to grobowce Tellemów którzy z niewiadomych przyczyn odeszli stad pod koniec 13 wieku (rejon nieco podobny do siedzib Indian Anasazi i Masa Verde z USA).

Unikając utartych szlaków udało nam się dotrzeć do wodza jednej z wiosek który w porozumieniu ze starszyzna zgodził się abym wspiął się razem z miejscowymi do grobowca Tellemów z ok. 10 wieku naszej ery. Negocjacje w tej sprawie były oczywiście poważnym przedsięwzięciem, gdyż kulturowo Dogonowie są jeszcze w dużej mierze animistami, wiele rzeczy jest wiec dla nich tabu lub po prostu święte. Dlatego dostęp do wielu zakątków w tej niemal magicznej krainie jest dozwolony tylko dla szamanów (Hogonów).

Z zrozumiałych powodów nasza misja zbadania starożytnych grobowców była bardzo delikatna, ale się udało !!!

Razem Eliza zjechaliśmy na linach do groty w której pochowane jest ok. 3000 Tellemów. Suchy klimat jaki tu panuje pozwolił na zachowanie szczątków w niemal nietkniętym stanie. Praca fotograficzna w tej grocie była dla nas wyjątkowym przeżyciem.


Pozdrowienia i do zobaczenie wkrótce!
David Kaszlikowski

http://www.studiowspin.com.pl

 

 
- Olympus Mons McK 2006
 
- 7summits.pl na McKinley'u
 
- Sage Symfonia, Polish Karakorum Expedition - Pakistan 2006
- Se-Mar MALI Expedition 2006